Poniekąd ucieszyłam się, zapinając rano pasek o jedną dziurkę mniej.
Nie kupiłam żarówki do lampy na suficie i teraz mogę leniwie obserwować długie cienie rzucane przez świeczniki, siedząc przy lampce nocnej. Czuję zakłopotanie, słuchając, jak w kuchni płacze moja współlokatorka. Kolejny zmarnowany wieczór.
skomentuj (0)